Skip to content
JSN ImageShow - Joomla 1.5 extension (component, module) by JoomlaShine.com

NASZ ADRES: SZKOŁA PODSTAWOWA IM. H. SIENKIEWICZA W KOWALI
KOWALA DRUGA 29
24-320 PONIATOWA
TEL. 818201009; E-MAIL: Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Start arrow Publikacje arrow Scenariusz apelu kandydat na patrona Henryk Sienkiewicz
Scenariusz apelu kandydat na patrona Henryk Sienkiewicz Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: mgr Iwona Gawdzik   

SCENARIUSZ APELU POŚWIĘCONEGO PREZENTACJI

KANDYDATA NA PATRONA –

HENRYKA SIENKIEWICZA

Prowadzący

Witamy wszystkich zebranych, a więc rodziców, nauczycieli oraz uczniów naszej szkoły na spotkaniu, na którym chcielibyśmy przybliżyć sylwetkę wielkiego polskiego pisarza i patrioty – Henryka Sienkiewicza.
Na program naszego apelu składa się wywiad z pisarzem oraz prezentacja postaci z sienkiewiczowskich powieści.
Zapraszamy do obejrzenia.

WYWIAD

Dziennikarz:     Witam Pana serdecznie! Miałam wrażenie, że wygląda pan trochę inaczej....

H. Sienkiewicz: Witam Panią. To tylko plotki zazdrośników...

Dziennikarz:     Czas niestety nas goni, przejdźmy więc do rzeczy. Ogląda nas wiele dzieci,

                           czy mógłby Pan przybliżyć nam swoje dzieciństwo?

Sienkiewicz:      Urodziłem się w Woli Okrzejskiej na Litwie w 1846 roku jako

                            Henryk Adam Aleksander Pius. Wkrótce z rodzicami

                            opuściłem Litwę i znalazłem się w Warszawie. Jako dwunastolatek

                            zacząłem uczęszczać do gimnazjum...

Dziennikarz:      Jakie studia pan skończył?

Sienkiewicz:       Studiowałem prawo, następnie medycynę, aby ostatecznie trafić

                            na wydział filologiczny. Niestety, żadnych studiów nie udało mi

                            się ukończyć...

Dziennikarz:      Kiedy nastąpił Pana debiut literacki?

Sienkiewicz:       Była to powieść  Na marne, która ukazała się w 1872 roku,

                            wydałem wówczas również Humoreski z teki Worszyłły pod

                            pseudonimem Litwos.

Dziennikarz:      Jak wiem, wiele pan podróżował. Proszę powiedzieć, gdzie pan

                            bywał?

Sienkiewicz:      Byłem w większości państw europejskich, ponadto jako

                            korespondent „Gazety Polskiej” poznawałem Stany Zjednoczone

                            Ameryki Północnej, byłem też w Afryce.

Dziennikarz:      Czy angażował się pan w działalność polityczną związaną

                            ze szkolnictwem?

Sienkiewicz:       Tak, w 1901 roku wystąpiłem z odezwą w sprawie polskich dzieci

                            we Wrześni, rozpoczynając kampanię przeciwko nadużyciom

                            władz pruskich. Napisałem również list otwarty do rosyjskiego

                            ministra w sprawie przywrócenia polskiego szkolnictwa.

Dziennikarz:      Czy został pan zauważony poza Polską?

Sienkiewicz:       Tak, otrzymałem order Legii Honorowej przyznany przez rząd

                            francuski, przyjęto mnie w poczet Serbskiej Akademii Nauk

                            i rzymskiej „Arkadii”. A w Polsce, z okazji 25-lecia pracy

                            otrzymałem majątek ziemski Oblęgorek, koło Kielc...

Dziennikarz:     Wróćmy do naszej rozmowy...

Sienkiewicz:      Najbardziej prestiżową nagrodę otrzymałem w 1905 roku,

                            gdy zostałem laureatem literackiej Nagrody Nobla za „wybitne

                            osiągnięcia w dziedzinie literatury i za powieść „Quo vadis?”

Dziennikarz:     Co pan robił w latach pierwszej wojny światowej?

Sienkiewicz:      Wyjechałem do Szwajcarii, gdzie zajmowałem się działalnością

                            publicystyczną,  polityczną i charytatywną, organizowałem

                            między innymi Komitet Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce.

Dziennikarz:      I ostatnie już pytanie: Niektórzy uważają, że pana powieści

                            to gotowe scenariusze na potrzeby filmu.

Sienkiewicz:       I ja tak myślę, bo chociaż film to młoda dziedzina sztuki,

                            to Francuzi i Włosi sfilmowali „Quo vadis?” już w 1913 roku...

Dziennikarz:     Dziękujemy panu za wizytę w naszej szkole i za ciekawa rozmowę.

Sienkiewicz:      Dziękuję za zaproszenie.

                                              

                        Chór śpiewa na melodię piosenki Czerwonych Gitar „Kto za Tobą w szkole ganiał”

                                                             

        Dzięki komu świat przeczytał

        O rozterkach Latarnika?

        Czy Ty powiesz mi?

        Dzięki komu my, Polacy,

        Wiemy, kim byli Krzyżacy?

        TY, to właśnie TY!

                                                   Tak dużo napisałeś

                                                    Różnych książek chyba sto!

                                                    Tak bardzo się starałeś...

                                                    A my dziś możemy czytać to!

        Dzięki komu Jerzy Hoffman

        Wielkim reżyserem został?

        Czy TY powiesz mi?

        A Jerzy Kawalerowicz

        Dzięki komu znów film zrobił?

        TY, to wszystko TY!

 

                                                     Tak dużo napisałeś...

 

        Dzięki komu świat się wzruszył,

        Błądząc W pustyni i w puszczy?

        Czy TY powiesz mi?

        A ci, którzy talent mieli,

        Losu Janka uniknęli?

        TY, to znowu TY!

                                                    Tak dużo napisałeś...

 

 

Prowadzący

 

      A teraz zapraszamy do wspólnej zabawy. Koledzy z klasy VI zaprezentują kilka postaci z sienkiewiczowskich utworów, a pozostałych uczniów prosimy o odgadywanie ich imion.

Staś Tarkowski „W pustyni i w puszczy”

 

        Ten chłopak zupełnie bez mamy i taty

         przemierzał kontynent, daleko od chaty

         i chociaż się lękał, odważną miał minkę,

         bo przecież ochraniał maleńką dziewczynkę.

         Gdy został porwany w słonecznej Afryce,

         przejechał wielbłądem na wskroś piaskownicę.

         Z upałem i z zimnem tam walczyć się starał

         bo ta piaskownica  się zowie Sahara...

         A potem uciekał, przez wydmy i chaszcze,

         i zwierząt królowi zaglądał raz w paszczę...

         Przedzierał się dzielnie przez krzaki i knieje

         i wrócić do domu miał ciągle nadzieję.

         I wrócił, i wytrwał, i mu się udało.

         Choć czasem nie wszystko się dobrze składało.

         A teraz właściwe wyciągnij już wnioski:

         Kto wszystko to przeżył? To Stasiu Tarkowski.

 

Nel Rawlinson „W pustyni i w puszczy”

 

         Odważna i dzielna, co tu kryć!

         Choć czasem szeptała: ja chcę pić!

         Do zwierzą szczęśliwą miała dłoń.

         I przyznać to musiał nawet słoń!

         To ona pokazała każdej polskiej dziewczynie,

         jak chodzić należy, żeby przejść przez pustynię...

         To ona osiągnęła w końcu bardzo ważny cel –

-         odnalazła swego tatę śliczna, mała dzielna Nel...

Dziewczynka, dziewczynka, każdy wie,

Maleńka ślicznotka, Nel się zwie!

 

Zbyszko z Bogdańca  „Krzyżacy”

 

         Kiedy wciskasz wciąż klawisze,

         kiedy bawisz się swą myszką,

         pomyśl czasem o rycerzu,

         który nie dał się opryszkom.

         Kiedy szedł pod topór kata,

         smutna była jego buźka,

         jednak go uratowała

         młoda dama – Danuśka...

         Ale potem ją porwali,

         gdy na wojnie był, w swej pracy.

         Przyjechali, podpalili,

         źli to ludzie – Krzyżacy... 

         I umarła tam Danuśka...

         Który Krzyżak jej to zrobił?

         O to rycerz już nie pytał,

         pod Grunwaldem ich pobił...

         Kiedy wciskasz znów klawisze,

         kiedy bawisz się swą myszką,

         pomyśl czasem o rycerzu,

         co nazywał się Zbyszko...

 

 

 

Janko  „Janko Muzykant”

 

         Dawno temu, ale prawda...

         Mieszkał sobie w jednej z wiosek

         mały, chudy, biedny, słaby,

         ale dobry bardzo chłopiec...

         On uwielbiał słuchać dźwięków

         i muzyki oczywiście,

         lecz nie było wtedy radia –

         czy w to uwierzylibyście?

         Lecz usłyszał kiedyś skrzypki,

         które mieli gdzieś we dworze.

         I pomyślał, że też chciałby,

         i pomyślał, że nie może...

         Jednak poszedł, wziął do ręki,

         chociaż bał się przez chwilę,

         wtedy wolny był jak gołąb

         i szczęśliwy jak motylek...

         Chciał wydobyć jakieś dźwięki,

         pragnął zagrać bardzo ładnie,

         potem ktoś go zauważył

         i pomyślał, że coś kradnie.

         Nikt nie poznał w nim talentu,

         w szczere chęci nikt nie wierzył.

         Wyznaczono straszną karę,

         której Janko już nie przeżył...

         Dawno temu, ale prawda...

         żył raz chłopiec – ryzykant,

         który umarł za muzykę

         zwał się Janko Muzykant...

 

Pan Wołodyjowski  „Trylogia”

 

         „W stepie szerokim...”

         tak pieśń się zaczyna

         o rycerzu niewielkim

         i o jego czynach.

         Bił się rycerz ten z wrogami,

         choć był bardzo, bardzo niski,

         jednak tym się nie przejmował,

         zawsze pokonywał wszystkich...

         „Mały Rycerz” – tak go zwano,

         świetnie władał swoją szablą

         i każdego wroga kraju

         przekazywał w darze diabłom...

         Kilku świetnych miał przyjaciół,

         z których jeden bardzo wyrósł .

         Drugi bardzo był przystojny

         oraz piękną miał wybrankę...

         Wszyscy bardzo go lubili

         i Skrzetuskim zwali Jankiem...

         Jeszcze jeden był przyjaciel,

         z którym przygód przeżył wiele,

         lecz to inna już historia,

         a więc o tym za chwilę...

         Mały Rycerz, wielki człowiek,

         taki był i z tego słynął,

         bronił zawsze swej Ojczyzny

         i na polu bitwy zginął...

         Teraz trochę pogłówkujcie,

         znowu wyciągnijcie wnioski:

         „Pieśń o Małym Rycerzu”

         to o Wołodyjowskim...

 

Pan Zagłoba   „Trylogia”

 

         Wielka postać, wielki rycerz,

         który zawsze chciał być górą,

         więc przewyższał całą resztę

         przede wszystkim posturą...

         Lubił sobie podjeść dużo,

         lubił sobie podjeść często...

         W ciężkiej walce z półmiskami

         każdy poznał jego męstwo...

         W głowie mnóstwo miał oleju

         i dowcipu rubasznego,

         dzięki czemu w pole wywiódł

         nawet Rocha Kowalskiego!

         Był to pierwszy pacyfista,

         wiele istnień uratował!

         Kiedy trzeba było walczyć,

         on się bardzo dobrze chował!

         On diamentem był rycerstwa,

         jego dumą i ozdobą!

         I w ten sposób, moi drodzy

         poznaliście się z Zagłobą.

 

                                Chór śpiewa „Hymn sienkiewiczowski” na melodię

                                             „Zawsze niech będzie słońce”

                                 

                        Zawsze niech będzie „Potop”

                        I „W pustyni i w puszczy”,

                        Zawsze „Janko Muzykant”

                        I „Quo vadis?” co dnia.

 

                                                   Zawsze „Ogniem i mieczem”

                                                   I „Pan Wołodyjowski”,

                                                   Zawsze smutny „Latarnik”

                                                   I „Krzyżacy” i ja...

 

Opracowała: mgr Iwona Gawdzik
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ostatnia zmiana na portalu:Thursday 11 January 2018,