Skip to content
JSN ImageShow - Joomla 1.5 extension (component, module) by JoomlaShine.com

NASZ ADRES: SZKOŁA PODSTAWOWA IM. H. SIENKIEWICZA W KOWALI
KOWALA DRUGA 29
24-320 PONIATOWA
TEL. 818201009; E-MAIL: Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

Start arrow Publikacje arrow Mały Książę - mój przyjaciel
Mały Książę - mój przyjaciel Drukuj Wyślij znajomemu

Gdzie jesteś mały książę gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart
Czy po pustyni błądzisz znów
Rozmawiasz z echem pośród skał

Czy tam gdzie świeci złoty wóz
Oglądasz Ziemię w swoich snach
Gdzie pozostała z dawnych dni
Niby wspomnienie bajka ta

 

  „Mały Książę” należy do kanonu lektur magicznych, które towarzyszą nam przez całe życie. Został wydany w milionach egzemplarzy i przetłumaczony na setki języków. Jest to książka zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Dziecko uważa, że to piękna baśń o małym chłopcu, który opuścił swoją planetę w poszukiwaniu przyjaciela, natomiast dorosły człowiek odczyta przesłanie, jakie Antoine de Saint-Exupery chciał dać innym ludziom. Autor poucza nas, że "najlepiej widzi się tylko sercem", a "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Pomaga zrozumieć wiele istotnych rzeczy - "Mowa jest źródłem nieporozumień".

Jednym z bohaterów książki jest lotnik, którego samolot przymusowo wylądował na pustyni. Szybko kończy mu się woda, a uszkodzenia maszyny nie daje się usunąć. Lotnikowi grozi śmierć. Pewnego dnia wieczorem wycieńczony zasypia na piasku. O świcie budzi go maleńki człowieczek - Mały Książę. 
Chłopiec zadaje lotnikowi mnóstwo pytań i prosi o narysowanie baranka. Niestety, pilot nie potrafił dobrze rysować, gdyż dorośli ludzie pozbawieni wyobraźni zniechęcili go do zajmowania się sztuką. Jednak po kilku nieudanych próbach, nieznajomy "wykpił się" rysunkiem skrzynki, w której właśnie ukrył się baranek.

Książę: Bardzo lubię zachody słońca. Chodźmy zobaczyć zachód słońca.

N: Ale trzeba poczekać.

Książę: Poczekać, na co?

N: Poczekać, aż słońce zacznie zachodzić.

Mały Książę śpiewa:

 

Na mojej planecie, jest małe krzesełko

Na którym, gdy siadam, przed siebie spoglądam,

Bo bardzo lubię zachody słońca,

Które z planety mojej ciągle oglądam.

 

   Nad moją planetą miliony gwiazd

   Gwiazdy te mówią i śmieją się do mnie.

   A każda z tych gwiazd to jak światła miast

   Miasta i gwiazdy ja lubię ogromnie.

 

Książę: Ciągle mi się wydaje, że jestem u siebie. Na mojej planecie mogłem przesunąć krzesło o parę kroków i oglądać zachód słońca tyle razy, ile chciałem. Pewnego dnia oglądałem zachód słońca 43 razy... Wiesz, gdy jest bardzo smutno to kocha się zachody słońca.

N: Więc wówczas, gdy oglądałeś je 43 razy  byłeś aż tak bardzo smutny?

 Mały Książę śpiewa:

Czy tam gdzie świeci złoty wóz
Oglądasz Ziemię w swoich snach
Gdzie pozostała z dawnych dni
Niby wspomnienie bajka ta

Narrator: Lotnik dopiero z przypadkowo wypowiedzianych słów poznał historię Małego Księcia. Przybył on z odległej planety (prawdopodobnie B612) i to tak małej jak zwykły dom. Na planecie tej znajdowały się dwa czynne wulkany i jeden wygasły, baobaby (chwasty), które musiał systematycznie wyrywać oraz róża, którą pokochał.

 

Piosenka Róży:

 

Ze słońcem się urodziłam,

Dopiero się obudziłam,

Dlatego proszę pana

Nie jestem uczesana.

Na płatkach rosę mam,

Może strzepnie ją pan.

Niech pan się gapić przestanie,

Już czas jest na śniadanie.

I proszę mnie przykryć kloszem,

Bo ja przeciągów niw znoszę.

Tak zimno tu u pana,

A zwłaszcza właśnie z rana.

 

Na imię Róża mam,

Niech zapamięta pan.

Na imię Róża mam,

Niech zapamięta pan.

 

 

Róża: Ach dopiero się obudziłam. Przepraszam bardzo... jestem jeszcze nie uczesana...

Książę: Jakaż pani piękna!

Róża: Prawda? Urodziłam się równocześnie ze słońcem. Sądzę, że czas na śniadanie.

 

Narrator: Mały Książę bardzo zawstydzony poszedł po konewkę i podał jej świeżą wodę.

 

Róża: Czy byłby pan łaskawy pomyśleć  mnie?

Mogą zjawić się tygrysy...

Książę: Nie ma tygrysów na mojej planecie, a poza tym, tygrysy nie jedzą trawy.

Róża: Nie jestem trawą... U pana jest bardzo zimno. Czy nie ma pan parawanu?

 

 

Piosenka Róży:

 

Niech nie dotyka mnie pan,

Bo cztery kolce mam,

Te kolce są jak pazury

Podrapią, gdy zbliży się pan.

I proszę o więcej kultury,

A zwłaszcza w stosunku do dam.

Spragniona  jestem  więc pan,

Z konewką niech ruszy pan.

I proszę mnie podlać obficie,

Bo powiem panu skrycie,

Że pachnieć będę tak,

Jak pachnie tylko kwiat.

 

Na imię Róża mam,

Niech zapamięta pan.

Na imię Róża mam,

Niech zapamięta pan.

 

Wkrótce swą trochę płochliwą próżnością zaczęła go torturować. Podawał jej wodę i osłaniał parawanem przed przeciągami, zabawiał rozmową, nakrywał kloszem podczas chłodnych nocy.

Książę: Nie potrafiłem jej zrozumieć. Powinienem sądzić ją według czynów, a nie słów. Czarowała mnie pięknem i zapachem. Nie powinienem nigdy od niej uciec.

Narrator: Był jednak zbyt młody, aby ją miłować prawdziwie. Opuścił więc różę, która nie czyniła mu z tego powodu wymówek, gdyż chciała, aby był szczęśliwy. Duma nie pozwoliła jej okazać, że płacze.

Po wyruszeniu w podróż Mały Książę począł zwiedzać rozmaite planety. Na pierwszej spotkał Króla, który wydawał wciąż rozkazy, chociaż nie miał ani jednego poddanego, na drugiej - Próżnego oczekującego wyłącznie oklasków, uznania i okrzyków zachwytu, na trzeciej zastał Pijaka, który pił, ponieważ wstyd mu było, że pije, na czwartej odwiedził Bankiera, bezustannie liczącego gwiazdy i uważającego je za swoją własność, na piątej - Latarnika, zapalającego i gaszącego co minutę latarnię - tak szybko następował tam dzień po nocy, natomiast na szóstej planecie Mały Książę spotkał uczonego geografa doradzającego mu zwiedzenie Ziemi.

Ziemia, nie jest byle jaką planetą Liczy sobie stu królów, siedem tysięcy geografów, dziewięć tysięcy bankierów, siedem pół miliona pijaków, trzysta jedenaście milionów próżnych – krótko mówiąc: około dwóch miliardów dorosłych. Po przybyciu na ziemię Mały Książę był bardzo zdziwiony, nie widząc żywej duszy. Przestraszył się myślą, że  zabłądził, gdy wtem pojawiła się żmija.

Książę: Dobry wieczór.

Żmija: Dobry wieczór.

Książę: Na jaką planetę spadłem?

Żmija: Na Ziemię, do Afryki.

Książę: Ach... Więc Ziemia nie jest zaludniona?

Żmija: Jesteśmy na pustyni. Na pustyni nikogo nie ma. Ziemia jest wielka.

Książę: Zadaję sobie pytanie, czy gwiazdy świecą po to, aby każdy mógł znaleźć swoją? ... Popatrz na moją planetę. Jest dokładnie nad nami. Ale jest bardzo daleko.

Mały Książę śpiewa:

 

Moja planeta jest bardzo maleńka

Na mojej planecie, wulkany są dwa.

Moja planeta jest tycia, tycieńka

Niewiele większa niż ja.

Żmija: Jest piękna. Po co tu przybyłeś?

Książę: Mam kłopoty z Różą.

 Mały Książę śpiewa:

 

 

Na mojej planecie jest róża niezwykła,

Ma cztery kolce i klosik nic więcej.

Róża ta do mnie ogromnie przywykła

I ja ją kocham maleńkim mym sercem

 

Żmija: Ach tak.

Książę: Gdzie są ludzie? Czuję się trochę osamotniony na pustyni.

Żmija: Wśród ludzi jest się także samotnym.

Książę: Jesteś zabawnym stworzeniem – cienka jak palec... nie masz nawet łapek... nawet nie możesz podróżować...

Żmija: Mogę cię unieść dalej niż okręt. Tego, kogo dotknę, odsyłam tam, skąd przybył. Lecz ty jesteś niewinny i przybywasz z gwiazdy ... Wzbudzasz we mnie litość, taki słaby na granitowej ziemi ...Mogę ci w przyszłości pomóc, gdy zatęsknisz za swoją planetą. Mogę...

Książę: Och bardzo dobrze zrozumiałem – ale dlaczego mówisz ciągle zagadkami?

Żmija: Rozwiązuję zagadki.

Narrator: Przechodząc przez pustynię Mały Książę spotkał tylko jeden kwiat o trzech płatkach, nędzny kwiat...

Książę: Dzień dobry.

Kwiat: Dzień dobry.

Książę: Gdzie są ludzie?

Narrator: Kwiat widział kiedyś przechodzącą karawanę.

Kwiat: Ludzie? Jak sądzę, istnieje sześciu, czy siedmiu ludzi. Widziałem ich przed laty. Lecz nigdy nie wiadomo, gdzie można ich odnaleźć. Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni – to bardzo im przeszkadza.

Książę: Do widzenia.

Kwiat: Do widzenia.

Narrator: W końcu jednak zdarzyło się, że po długiej wędrówce poprzez piaski, skały i śniegi Mały Książę odkrył drogę. A drogi prowadzą zawsze do ludzi.

Był w ogrodzie pełnym róż.

Książę: Dzień dobry.

Róże: Dzień dobry.

Książę: Kim jesteście?

Róże: Jesteśmy różami.

Narrator: Książę przypomniał sobie swoją Różę.

Książę: Ach... Byłaby bardzo zdenerwowana, kaszlałaby straszliwie i  udawałaby umierającą, aby pokryć zmieszanie. A ja musiałbym udawać, że ją pielęgnuję, bo w przeciwnym razie umarłaby rzeczywiście, aby mnie tym upokorzyć... Sądziłem, że posiadam jedyny na świecie kwiat, a w rzeczywistości mam swą różę jak wiele innych. Posiadanie Róży i trzech wulkanów, sięgających mi do kolan, nie czyni ze mnie potężnego księcia.

Narrator śpiewa:

 W maleńkiej róży kochał się
Książe na jednej z wielu gwiazd
Nie widział przedtem innych róż
Kiedy w daleki poszedł świat

Na Ziemi zwątpił w miłość swą
Tę najpiękniejszą z wszystkich snów
Bo jak miał w jednej kochać się
Gdy ujrzał park z tysiącem róż

Nie wierz swym oczom -
Szepnął wiatr -
Jeśli kochasz sercem patrz

 

Narrator: I zapłakał leżąc w trawie. Wtedy pojawił się lis.

Lis: Dzień dobry.

Książę: Dzień dobry.

Lis: Jestem tutaj, pod jabłonią.

Książę: Ktoś ty? Jesteś bardzo ładny.

Lis: Jestem lisem.

Książę:  Chodź pobawić się ze mną, jestem taki smutny...

Lis: Nie mogę bawić się z tobą, nie jestem oswojony.

Książę:  Ach, przepraszam, Co to znaczy oswojony?

Lis: Ludzie mają strzelby i polują. To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury i to jest interesujące. Poszukujesz kur?

Książę: Nie, szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”?

Narrator: Mały Książę nigdy nie odstępował od raz zadanego pytania.

Lis: Jest to pojęcie zupełnie zapomniane. „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”. Teraz jesteś dla mnie małym chłopcem podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie i ty także mnie nie potrzebujesz.

Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

Mały Książę: Zaczynam rozumieć, jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła.

Lis: To możliwe. Życie jest takie jednostajne. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę poznawał twoje kroki. Twoje kroki wywabią mnie z nory jak dźwięki muzyki. Proszę cię... oswój mnie.

Mały Książę: Bardzo chętnie, lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.

Lis: Poznaje się tylko to, co się oswoi. Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach gotowe rzeczy. A ponieważ nie ma magazynu z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela oswój mnie.

Mały Książę: A jak się to robi?

Lis: Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać coraz bliżej...

Powierzę ci pewien sekret. Jest bardzo prosty: Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za twoją różę.

Narrator śpiewa:

Zrozumiał wtedy książę to
Że tylko jedna w świecie jest
Ta, którą kochał wszystkie dni
I wrócił znów do róży swej

Mały Książę: Jestem odpowiedzialny za moją różę.

Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości. Jesteście piękne, lecz próżne. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ma ona większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ słuchałem jej skarg, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.

Żegnaj, muszę wracać do swojej róży. Ona mnie potrzebuje i ja jej potrzebuję.

Lis: Ach, będę płakać.

Mały Książę: A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?

Lis: no cóż – decyzja oswojenia niesie ryzyko łez. Jednak zboże, które jest złociste jak twoje włosy, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu... Żegnaj!

Mały Książę: Żegnaj.

Narrator: W końcu jednak, po długiej wędrówce poprzez piaski, skały i śniegi Mały Książę odkrył drogę. A drogi prowadzą zawsze do ludzi.

Mały Książę: Dzień dobry. Co robisz?

Kupiec: Dzień dobry, sprzedaję udoskonalone pigułki zaspokajające pragnienie. Połknięcie jednej  na tydzień wystarcza, aby nie chciało się pić.

Mały Książę: Po co je sprzedajesz?

Kupiec: o wielka oszczędność czasu. Tygodniowo oszczędza się pięćdziesiąt trzy minuty.

Mały Książę: A co się robi z pięćdziesięcioma trzema minutami?

Kupiec: To, co się chce...

Mały Książę: Gdybym miał pięćdziesiąt trzy minuty czasu, poszedłbym powolutku w kierunku studni...

Narrator:

Było to ósmego dnia pobytu na pustyni. Wysłuchałem opowiadania o kupcu, pijąc ostatnie krople  zapasu wody. Twoje wspomnienia są bardzo ładne, powiedziałem Małemu Księciu, lecz nie mam nic do picia. I ja także byłbym szczęśliwy bardzo, gdybym mógł udać się powoli w kierunku studni.

Mały Książę: Mnie także chce się pić... Poszukajmy studni...

Narrator:

Zrobiłem gest zniechęcenia, szukanie studni na pustyni jest absurdem. Mimo to udaliśmy się w drogę.

Studnia, którą wreszcie znaleźliśmy nie przypominała zupełnie studni saharyjskiej wykopanej w piasku, ale wiejską studnię. Lecz nigdzie nie było wioski.

Mały Książę: Słuchaj obudziliśmy studnię i ona śpiewa... chcę napić się tej wody - daj mi...

Narrator: Zrozumiałem czego szukał. Podniosłem wiadro, do jego warg. Pił mając oczy zamknięte. To było tak piękne jak święto. To było czymś więcej niż pożywieniem. Ta woda zrodzona była z marszu pod gwiazdami, z wysiłku moich ramion.

Mały Książę: Ludzie z twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie. I nie znajdują w nich czego szukają.

Narrator: Nie znajdują.

Mały Książę: A tymczasem to, czego szukają może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie wody...

Narrator: Oczywiście.

Mały Książę: Lecz oczy są ślepe. Szukać należy sercem.

Narrator: Masz plany których nie znam...

Wiesz, mój przyjazd na ziemię... jutro jest rocznica... Spadłem niedaleko stąd... Moja gwiazda jest dokładnie nad tym miejscem... Muszę wracać.

Tego, co najważniejsze okiem zobaczyć nie można... nocą będziesz oglądał gwiazdy. Moja jest zbyt mała, abym mógł pokazać ci gdzie jest. To lepiej. Moja gwiazda będzie dla ciebie jedną z wielu gwiazd... dlatego przyjemnie ci będzie patrzeć na gwiazdy. Każda z nich będzie twoim przyjacielem. Chcę zrobić ci prezent.

Narrator: Mały przyjacielu! Twój uśmiech sprawi mi tyle radości.

Mały Książę: To właśnie będzie mój prezent... w zamian za wodę...

Mały Książę śpiewa:

 

Bo w miastach są ludzie, a ludzie są dobrzy,

Bo maja baranki i ja o tym wiem

Gwiazdy sprawiają, że ludzie są mądrzy

Ja też przyjaciela baranka mieć chcę.

 

     Więc kiedy na niebie gwiazdeczki migocą,

     Zamykam oczy, niech plecie się sen.

     Gwiazdy te moje marzenia ozłocą

     I sen mój się spełni, ja wiem.

Gdy popatrzysz się nocą w niebo, wszystkie gwiazdy będą się śmiały do ciebie ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich. Będziesz zawsze mym przyjacielem. Będziesz miał ochotę śmiać się ze mną. Będziesz od czasu do czasu otwierał okno, ot tak sobie dla przyjemności...

Narrator: Wahał się jeszcze przez chwilę, później wstał i odszedł...

 

Gdzie jesteś mały książę, gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart
W świecie gdzie nikt nie kocha róż
Na zawsze ktoś pozostał sam (2x)

 

Narrator:

Mały Książę" to naprawdę wyjątkowa książka. Nawet ludzie, którzy na początku nie są do niej nastawieni pozytywnie po pewnym czasie odkrywają w niej to "coś", wielką tajemnicę, którą próbujemy zgłębić we własnym życiu. 
Wracamy do tej opowieści wiele razy, aby chociaż na chwilę stać się takim małym człowieczkiem, który jest wszystkiego ciekaw, każdą rzecz przyjmuje z wielką radością i entuzjazmem. W każdym z nas została jakaś cząstka małego dziecka. Nie pozwólmy jej odejść w zapomnienie...
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ostatnia zmiana na portalu:Tuesday 19 June 2018,